Joanna Tekieli : Właściwa stacja

By Małgorzata Mikos - 4.7.26

 

Lubię książki, które nie próbują za wszelką cenę szokować. Takie, które zamiast wielkich dramatów opowiadają o zwyczajnym życiu, a mimo to zostają w głowie na długo. „Właściwa stacja” Joanny Tekieli taka właśnie jest - spokojna i niezwykle prawdziwa. Nie goni za efektownymi zwrotami akcji, tylko z ogromną wrażliwością pokazuje, że największe życiowe rewolucje często zaczynają się od jednego, z pozoru nieistotnego kroku.

Są takie chwile, kiedy wszystko, co do tej pory dawało nam poczucie bezpieczeństwa, nagle przestaje istnieć. Utrata pracy, rozpad wieloletniego związku czy świadomość, że trzeba na nowo poukładać swoje życie, potrafią odebrać człowiekowi nadzieję. Właśnie w takim życiowym momencie poznajemy Wandę - kobietę po pięćdziesiątce, która musi zmierzyć się nie tylko z nową rzeczywistością, ale przede wszystkim z własnym lękiem przed zmianą, samotnością i przekonaniem, że być może najlepsze już za nią.

Od pierwszych stron mocno kibicowałam Wandzie. Nie dlatego, że jest wyjątkową bohaterką, ale właśnie dlatego, że jest tak bardzo zwyczajna. Taka jak ja, moja sąsiadka czy koleżanka. Wątpi, popełnia błędy, czasem brakuje jej odwagi, a jednak każdego dnia próbuje zrobić kolejny krok naprzód. Joanna Tekieli nie tworzy postaci idealnych, ale zawsze daje nam ludzi z krwi i kości, których problemy mogłyby wydarzyć się tuż obok nas. Dzięki temu historia Wandy staje się nam tak bliska już od pierwszych stron.

Nie ma tu magicznych rozwiązań ani spektakularnych przemian. Jest za to codzienność, małe sukcesy, chwile zwątpienia i powolne odzyskiwanie wiary we własne możliwości. To właśnie ta subtelność sprawia, że emocje bohaterów wydają się tak autentyczne i możemy się z nimi poniekąd utożsamiać.

Ogromnym atutem tej powieści są również relacje między bohaterami. Nie zawsze łatwe, czasami bolesne, innym razem pełne ciepła i zrozumienia. Autorka pięknie pokazuje, że wsparcie potrafi nadejść z najmniej oczekiwanej strony, a ludzie, których spotykamy przypadkiem, niekiedy odgrywają w naszym życiu większą rolę niż ci, których znamy od lat. To przypomnienie, że warto otworzyć się na nowe znajomości i nie zamykać serca tylko dlatego, że kiedyś zostało zranione.

Czytając tę książkę, kilka razy się uśmiechnęła, czując to wyjątkowe ciepło na serduchu. Musicie wiedzieć, że ta książka to jedna z tych powieści, które otulają czytelnika i pozwalają na chwilę zwolnić. „Właściwa stacja” skłania do zastanowienia się nad własnym życiem, nad tym, ile razy odkładamy siebie na później, bo wydaje nam się, że jest już za późno na marzenia, zmiany czy odrobinę szczęścia.

Nie bez powodu od lat sięgam po książki Joasi i każdemu je gorąco polecam. Jej styl ma w sobie wyjątkową lekkość i naturalność. Pisze tak, że kolejne strony znikają niepostrzeżenie, a jednocześnie między wierszami zostawia coś znacznie cenniejszego niż sama opowieść - refleksję. Tak samo jest z „Właściwą stacją”, która bez moralizowania przypomina nam, że warto słuchać siebie, nie bać się nowych początków i nie pozwalać, by wiek albo opinie innych decydowały o naszym życiu.

„Właściwa stacja” zostawiła mnie przede wszystkim z nadzieją i z przekonaniem, że nawet jeśli dziś stoimy na „życiowym peronie” z poczuciem zagubienia, to nie oznacza, że nasz pociąg już odjechał. Być może ten właściwy dopiero nadjeżdża. Tylko trzeba jeszcze chwilę zaczekać, przygotowując się na kolejną wyjątkową podróż.

„Właściwa stacja” to ciepła, mądra i pełna emocji opowieść o odwadze, dojrzewaniu do zmian i odnajdywaniu siebie, a takich historii nigdy nie jest za wiele. Polecam całym serduchem, jak każdą powieść Joasi Tekieli.

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze